Kalendarium

2012 - Luty
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
 
   
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
       

zobacz wszystkie wydarzenia

Słowo Boże

01.03.2010

Homilie

Piątek IV Tygodnia Wielkiego Postu
Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca NMP
2 Sm 7,4-5a.12-14a.16; Ps 89(88); Rz 4,13.16-18.22; Mt 1,16.18-21.24a albo Łk 2,41-51a

 

Homilia
 
Jakie przesłanie może mieć św. Józef dla nas dzisiaj? Co chciałby nam powiedzieć? Czego możemy się od niego nauczyć? W Ewangeliach nie znajdziemy ani jednego słowa wypowiedzianego przez opiekuna i wychowawcę Jezusa. Co ciekawe, ewangeliści opowiadają nam sny Józefa. My do snów jesteśmy nastawieni raczej ostrożnie, żeby nie powiedzieć sceptycznie. W przypadku św. Józefa były to sny bardzo ważne, w nich bowiem otrzymywał wyjaśnienie i zrozumienie swoich wątpliwości co do tajemnicy Wcielenia, z nich również czerpał wskazówki dotyczące troski o bezpieczeństwo Jezusa i Jego Matki Maryi. Ilekroć sytuacja Świętej Rodziny stawała krytyczna, gdy życie maleńkiego Jezusa i Jego Matki było zagrożone, Józef potrafił we śnie usłyszeć i zobaczyć wyjście z krytycznej sytuacji. Ewangelista Mateusz wspomina cztery sny św. Józefa: gdy waha się on przyjąć Maryję pod swój dach, gdy Herod chce zabić Jezusa, gdy mija niebezpieczeństwo i gdy po powrocie boi się osiedlić w Judei i kieruje się do Nazaretu.
 
Wspomniane relacje mówią o trudnych sytuacjach, o trudnych wyborach, przed jakimi postawiony był Józef. Widzimy więc Józefa, który – jako głowa Rodziny – musi podejmować decyzję, co zrobić, jak się zachować w sytuacji kryzysowej: Maryja oczekuje dziecka, Herod knuje zbrodnię, niepewność gdzie zamieszkać. Po Zwiastowaniu Maryi św. Józef we śnie przeżył swoje osobiste zwiastowanie: „To, co się w Niej poczęło jest z Ducha Świętego. Dlatego nie bój się wziąć do siebie Maryi, Twej Małżonki” – to wyjaśnienie anioła jest dla Józefa wystarczające i „Józef uczynił, jak mu anioł Pański polecił”. Idąc za tym usłyszanym we śnie głosem Boga stał się mężem Maryi a w oczach ówczesnych „ojcem” Jezusa.
 
Postawa posłuszeństwa, jaką odznacza się Józef, jest tak naprawdę postawą wiary i ufności. Tak również uwierzyła Maryja: „Niech mi się stanie wg Twego słowa” – w ten sposób rozpoczął się w Nazarecie kolejny etap historii zbawienia, ale Józef nie został w niej pominięty ani z niej wykluczony. Podobnie jak w przypadku trudności ze zrozumieniem i zaakceptowaniem sytuacji Maryi, tak również po narodzeniu Jezusa i przy powrocie do ojczyzny, Józef nie zadaje pytań i nie domaga się dodatkowych wyjaśnień czy znaków potwierdzających prawdziwość tego, co usłyszał. Józef nie dyskutuje, ale podejmuje konkretne kroki, działa: „Zbudziwszy się ze snu Józef (...) wziął swoją Małżonkę do siebie”, „On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu”, a gdy minęło niebezpieczeństwo „On wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela”.
Czy taka postawa nie jest znakiem przyjęcia woli Bożej? Wszak Bóg, wybierając Maryję, w jakiś sposób wybrał również jego! Być może więc właśnie swoją Matkę i swojego „ojca” miał na myśli Jezus, gdy mówił: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie”.
 
Gotowość Józefa do działania w sytuacjach kryzysowych pokazuje nam, że był to mężczyzna z krwi i kości. Nie bał się wyzwań, nie bał się znaków zapytania, jakie rodziły się w nim w nowej sytuacji. Potrafił jednak zrezygnować ze swoich planów życiowych i był posłuszny Bogu, który nieoczekiwanie zaingerował w życie ukochanej przez niego kobiety, a tym samym w jego życie również.  
Przyglądając się dziś temu portretowi św. Józefa, pytamy samych siebie: Czy nie zatraciliśmy wrażliwości serca, wrażliwości na głos Boga, na Jego natchnienia i Jego prowadzenie? On przemawia do nas z kart Pisma św., mówi do nas poprzez wydarzenia i spotykanych ludzi, wreszcie mówi głosem naszego sumienia.
 
„Ojcze nasz, (…) bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”, w moim życiu…
 
więcej przeczytasz na: http://www.pastoralne.pl/homilie-i-kazania-na-kazdy-dzien/
 
Niedziela Palmowa, Męki Pańskiej
Iz 50,4-7; Ps 22(21); Flp 2,6-11; Łk 22,14-23,56

 
Homilia
 
Słowo Boże Niedzieli Palmowej objawia nam tajemnicę zbawczej mocy męki i śmierci Jezusa Chrystusa. Wywyższenie Syna Człowieczego i nasze zbawienie dokonało się na krzyżu. Jeśli spojrzymy na Jezusa ukrzyżowanego i uwierzymy, że jest On Synem Bożym, który umarł za nas i dla nas, będziemy uwolnieni z grzechów i otrzymamy w darze nowe życie. Krzyż stał się skutecznym lekarstwem na nasze grzechy.
 
Odczytujemy dziś w liturgii opis Męki Jezusa przedstawiony przez Ewangelistę Łukasza. To opowiadanie wprowadza nas w przeżywanie Wielkiego Tygodnia. Stajemy się świadkami zdrady Judasza, ustanowienia Eucharystii, modlitwy w Ogrójcu, pojmania Jezusa i sądu nad Nim. Obserwujemy zaparcie się Piotra, biczowanie Jezusa i ukoronowanie cierniem. Wysłuchujemy skazującego wyroku Piłata i towarzyszymy Jezusowi na Jego krzyżowej drodze. Razem z Nim wchodzimy na Golgotę i stajemy pod krzyżem, aby być świadkami Jego śmierci. Tak wiele wydarzeń! Przyznam się, że od czasu, kiedy obejrzałem film „Pasja” te wydarzenia nabrały dla mnie bardzo realnych kształtów. I dziś, kiedy je przypominamy i uobecniamy podczas Mszy św., serce zaczyna bić bardzo mocno. Te wydarzenia działy się naprawdę, uczestniczyli w nich konkretni ludzie. Prawdziwe było także cierpienie Jezusa i krzyż, na którym umierał.
 
Widząc Chrystusa ukrzyżowanego na Golgocie, mam przed oczyma obraz krzyża umieszczonego w sanktuarium św. Rity w małej włoskiej miejscowości Cascia leżącej w środkowych Włoszech. Na środkowej ścianie kaplicy, w której umieszczono konfesjonały, znajduje się duży krzyż. Jedna ręka Jezusa jest przybita do krzyża, druga natomiast wyciągnięta w stronę ludzi przychodzących na modlitwę i spowiedź. Tą ręką Jezus chce przygarnąć do siebie każdego człowieka, który przychodzi do Niego, aby wyznać swoje grzechy. Jakże w tym miejscu nie przypomnieć słów religijnej piosenki: „To nie gwoździe Cię przybiły, lecz mój grzech, to nie ludzie Cię skrzywdzili, lecz mój grzech. Choć tak dawno to się stało, widziałeś mnie”. Jezus z wysokości krzyża widzi każdego z nas. On widzi nasze grzechy i słabości, widzi nasze niewierności i zdrady. Widzi wszystko i nie wycofuje się, ponieważ umiłował nas do końca, do oddania swojego życia za każdego z nas.
 
Patrząc na Ukrzyżowanego, chcemy z ufnością wyśpiewać: „Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony, na wieczne czasy bądźże pozdrowiony. Z ciebie moc płynie i męstwo, w Tobie jest nasze zwycięstwo”. Nie musimy uciekać przed krzyżem. Przeciwnie, przychodzimy do niego i adorujemy go, ponieważ wierzymy, że tutaj znajdziemy prawdziwą miłość i moc do dźwigania własnego krzyża. Przychodzimy dziś z oddali grzechu, niewierności i zdrady; przychodzimy poranieni, znękani, pełni lęków i obaw; przychodzimy, aby w ukrzyżowanym Chrystusie rozpoznać Syna Bożego, naszego jedynego Zbawiciela i Odkupiciela. Stajemy razem przy krzyżu Jezusa, w którym jest nasze uzdrowienie i życie. Tutaj odnajdujemy utraconą nadzieję i poczucie sensu naszego życia i cierpienia. Adorując krzyż Chrystusa, doświadczamy jego mocy i miłości.
 
Jezus Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia, dziś zostaje skazany na śmierć krzyżową. Oto stajemy wobec tajemnicy cierpienia i tajemnicy krzyża. Trudno w tym momencie nie wypowiedzieć pytań, które często niepokoją nasze serca. Dlaczego na świecie tyle zła, wojen, kataklizmów, niesprawiedliwości, dlaczego giną niewinni ludzie, a dzieci umierają z głodu? Dlaczego tak często w życiu nie układa się nam, dlaczego wokół tylu nieżyczliwych ludzi, którzy czyhają na naszą porażkę, dlaczego tyle zazdrości i nienawiści? Dlaczego doświadczenie choroby i śmierci? Oto krzyk zranionego ludzkiego serca zanoszony do Boga. W odpowiedzi staje przed nami krzyż Jezusa Chrystusa, w nim bowiem znalazły się wszystkie nieprawości tego świata oraz wszystkie pytania, na które nie potrafimy znaleźć odpowiedzi.
 
Dziś spełnia się obietnica Chrystusa, który zapewnia nas: „A Ja, gdy nad ziemię zostanę wywyższony przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12,32). Jego miłość przygarnia każdego z nas i dlatego z ufnością możemy powiedzieć Bogu: „Ojcze, wierzymy, że Jezus umarł za nas i to my jesteśmy winni Jego śmierci”. Do krzyża przybiły Go nasze grzechy. Taka była cena naszego zbawienia. W tym wyraziła się Twoja miłość. Niech udział w Eucharystii, która jest uobecnieniem ofiary krzyżowej Jezusa będzie dla nas źródłem naszego zbawienia.
 
więcej przeczytasz na: http://www.pastoralne.pl/biblioteka-wspolczesnego-homlilisty/