| Po | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
01 |
02 |
03 |
04 |
05 |
06 |
|
07 |
08 |
09 |
10 |
11 |
12 |
13 |
14 |
15 |
16 |
17 |
18 |
19 |
20 |
21 |
22 |
23 |
24 |
25 |
26 |
27 |
28 |
29 |
30 |
31 |
|||
XXII Niedziela zwykła
Łk 14,1.7-14
Wydaje się, że walka z hierarchicznością jest skazana na fiasko, dlatego może raczej trzeba zapytać, na jakim fundamencie jest ona osadzona. Chrystus wyznacza długi dystans, zapowiadając nagrodę w dniu zmartwychwstania, co wydaje się raczej mało atrakcyjne w atmosferze upodobania w tym, co wymierne od zaraz, co zwraca się natychmiast i urasta w siłę na oczach wszystkich. Pewność siebie, jaką gwarantuje taki przyrost, jest obiektem pożądania, poręką życiowej stabilizacji, kształtuje spektrum modelowania własnego wizerunku. Być jednak ostatnim? Zastanawiające, niewytłumaczalne, śmieszne nawet jest to stanowisko Pana, skazuje na niepotrzebną dziś ascezę, której nie rozumiem, nie chcę przyjąć. Mój wewnętrzny faryzeizm tak głęboko zapuścił korzenie, iż przesłonił prawdę o człowieku powołanym z i do miłości. „O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj” – gromi mnie Syracydes, bo dotyka najdelikatniejszej materii, samej istoty, wyciąga na światło dzienne moje ego i odziera z kajdan samouwielbienia.
Biegnę na ucztę przy stole Pańskim – gdyby przy nim zasiąść wedle zdolności kochania, zostałabym daleko z tyłu. Otrzeźwia mnie ten obraz i przemawia dobitnie, ocieram łzy – tak płacze dusza z tęsknoty za Tobą. Wykąp ją, Panie, w swej łasce, by nie licytować się o rzędy, nie czynić rezerwacji, ale potrafić się wycofać, gdy grozi unicestwienie ducha…
Fragment pochodzi z publikacji "Biblioteka współczesnego homilisty"